Po miesięcznym obfitym pobycie relikwii św. Jana Bosko w Szczyrku przyszedł czas na jego obecność w Witowie. Podjeżdżamy przez wioskę. Udekorowane płoty kolorowymi proporcami i chustami z wizerunkiem świętego. Wybiegają dzieci i machają chorągiewkami. Podjeżdżamy pod mały kościółek. Stoją ludzie. Na uwagę zwracają szczególnie ci, ubrani w regionalne góralskie stroje. Ks. Jan Lis, proboszcz parafii witając wszystkich podkreśla, że „dzisiejszy dzień jest okazją do wdzięczności Bogu za to, że za Jego zrządzeniem przed 60 laty, tutaj Pan chciał aby Salezjanie, synowie św. Jana Bosko pełnili posługę.” Dzień nawiedzenia jest też okazją do jubileuszowych obchodów. Z tej okazji przybył do Witowa ks. Bronisław Szymański, który organizował pracę duszpasterską salezjanów w Witowie. Wspomina początki swojego pobytu i związane z tym trudności. O tych początkach wspomina również witający wszystkich Piotr Kopeć, Prezes Związku Podhalan i dyrektor szkoły Podstawowej w Zakopanem. Mówi: „Radujemy się, że jest z nami ks. Bronisław Szymański, co w czerwcu 1953 roku tutaj przyszedł i zaczął gazdowanie Salezjanów w Witowie. Dzisiaj dziękujemy Bogu, za to co za nami i prosimy Boga za to co będzie przed nami”. Przed mszą świętą zgromadzeni w kościele słyszą wspomnienia ks. Bronisława o początkach pobytu i pracy w tym miejscu. O przybyciu Salezjanów na prośbę witowian skierowaną do kardynała krakowskiego. Pytał również „czy jesteście zadowoleni z tych 60-u lat a my śpiewamy dziękczynne Te Deum Laudamus za to, że dane nam było tu przybyć i przez tyle lat dokonywać pracę duszpasterską”. Oczekiwanie na dziękczynną eucharystię wypełniła góralska muzyka. Przewodniczył jej ks. Dariusz Bartocha, inspektor. Homilie wygłosił ks. Jan Lis, proboszcz parafii. Wspomina: „Dla Witowa dzisiejszy dzień to okazja do popatrzenia w przeszłość, aby wydobyć z historii wydarzenia, które Bóg w swej opatrzności przygotował dla większej swojej chwały. To przed stu laty Witowianie zapragnęli, aby na tym wzniesieniu powstał kościół, udali się aż do Wiednia pieszo wypraszając akt zgody na budowę świątyni. Czekali wiele lat, aby mogła być sprawowana liturgia, gdzie człowiek miałby kontakt z Bogiem przez święte sakramenty. Rok 1953 miesiąc czerwiec, przybywa ks. Bronisław Szymański ogląda kościół, odwiedza miejscowych gospodarzy, uznając warunki za zachęcające. Ale jako ostrożny duszpasterz na przystanku w Witowie zwraca się do ludzi, żeby się za wiele nie spodziewali, na co pan Basiurka odpowiada: ‘Jegomość nie mówcie tak. Ja już tam wiem, że z zakonnego młynka byle jaka mąka nie leci’”. Podczas homilii oklaski zebrała Klaudia Bzdyk, która piękną góralską gwarą wyrecytował wiersz „Mój Witów”, napisany przez jej wujka Józefa Giewonta: „Hej Witowie, Witowie, piekniyś położony, od każdziutkiej strony Wiyrśkiem odgrodzony…”. W okolicznościowej homilii słyszymy słowa jakby modlitwy zawierzenia, mówionej przez ks. Jana: „Jako proboszcz pragnę prosić dzisiaj św. Jana Bosko, aby przygarnął do Jezusa każdą rodzinę, każdego chłopca i dziewczynę. Popatrz na młodych tej parafii, wzmocnij ich wiarę, zapal miłość, daj ufną nadzieję, że ich życia ma wielki sens, wielką wartość, że są potrzebni, że są kochani, że mają do spełnienia misję, której nikt za nich wypełnić nie zdoła. Księże Bosko nie miałeś łatwego życia, nawet w swoje rodzinie, śmierć ojca, kłótnie i problemy z bratem, opuszczenie domu rodzinnego na 3 lata. Spójrz na relacje między sąsiadami, pogódź zwaśnionych, dotknij swą łaską chorych”.
Dzień kończymy czuwaniem Byłych Wychowanków Salezjańskich i tradycyjnymi modlitwami. Słówko na dobranoc głosi ks. prof. Andrzej Maryniarczyk, pochodzący z tej parafii. Wspomina swój pobyt w Oświęcimiu, gdzie uczył się w szkole średniej i pierwsze słówko na dobrano tam usłyszane. Wspominał też lata seminarium i postawił wszystkim pytanie, które powróciło z jednego ze słówek wieczornych z seminarium. Ówczesny dyrektor mówił: „Czy wiecie jakie jest największe przekleństwo salezjanina? Czy wiecie jakie jest największe przekleństwo współpracownika salezjańskiego? Największym przekleństwem jest to, że kiedy mamy wokół siebie młodzież mówimy, nic nas to nie obchodzi. Tam są od tego inni. Szczególnie dzisiaj potrzebna jest wrażliwość na człowieka młodego. Wędrujący po Polsce ksiądz Bosko otwiera nasze oczy na młodzież, aby nie stracić z pola widzenia młodzieży i dzieci. Bo jeśli to przegramy, to przegramy wszystko”.


Drugi dzień nawiedzenia na okolicznościowych spotkaniach zgromadził nauczycieli i wychowawców, chorych oraz dzieci. Każdy miał okazje bez pośpiechu i tłoku bardziej pomodlić się przy relikwiach świętego. Kulminacją nawiedzenia była Eucharystia, której przewodniczył ks. inspektor. W okolicznościowej homilii odniósł się do rodziny jako ważnego elementu, całego dzieła wychowania. Wspominając postać Służebnicy Bożej Matusi Małgorzaty mówił że ksiądz Bosko „miał to szczęście że prowadziła go od najmłodszych lat. Nie było im łatwo. Była kobietą, która przyjęła trudne obowiązki, na swoje barki…” Ukazując postać matki księdza Bosko kaznodzieja podkreślił sposób w jaki wprowadziła w ten świat swojego Janka. Słyszymy również: „Święty Jan Bosko zaproponował i utworzył zupełnie nowy model świętości, drogę, którą nazywamy duchowością salezjańską[…]. Dzisiaj cieszymy się, że jest to droga pewna”. Będąc w Witowie cieszymy się również tymi wszystkimi, którzy przyszli spotkać świętego wychowawcę. Góralska muzyka żegna naszego gościa a w uszach pozostają słowa z recytacji Klaudii Bzdyk: „Przeto na obczyźnie każdy rodak powie, Witowie, Witowie ckliwo mnie bez tobie”.
Ks. Andrzej Gołębiowski SDB

UROCZYSTOŚĆ BOŻEGO CIAŁA

 

    Uroczystość Bożego Ciała i Krwi Chrystusa zgromadziła parafian w roku bieżącym przy remizie OSP
w Witowie.

Główna msza św. na placu za budynkiem OSP w Witowie rozpoczęła się o g. 9.00. Ołtarze zostały przygotowane w następujących miejscach:
I ołtarz – przy domu państwa Pawlikowskich, nr 111,
II ołtarz – przy domu państwa Frączysty, nr 130,
III ołtarz – przy domu państwa Szymusiak, nr 152,
IV ołtarz – w kościele. 

    W procesji przepięknie prezentowały się góralskie stroje. Wzięły udział poczty sztandarowe: OSP, Związek Podhalan, Zespół Szkół. W czasie drogi dzięki muzycznej aranżacji, którą prowadziła Parafialna Orkiestra Dęta na przemian z Kapelą Góralską. Dzieci z klasy drugiej w strojach komunijnych, dzieci sypiące kwiaty dzielnie kroczyły w procesji. Strażacy czuwali nad bezpieczeństwem wszystkich uczestników procesji. Za wszelkie zaangażowanie i pomoc składamy wszystkim serdeczne: Bóg zapłać.   

 

Joomla templates by a4joomla